Diabelski Interes #2

Wróciła do domu, poszła do ogródka mieszczącego się za domem i udała się na miejsce spoczynku królików. Zrobiła co musiała i poszła prosto do miejsca zamieszkania diabła w raz z kartonowym pudełkiem. Od razu jak przekroczyła próg ratusza, diabeł objawił się:

- To co moja droga, ożywiamy maleństwa?

- Pierw chce ci zadać pewne pytanie. Jakie one będą po ożywieniu?

- Takie jak za życia

- Doprawdy? – odpowiedziała podejrzliwie. Powiedziałeś ,że nie potrzebujesz niczego materialnego do tego czynu. Zatem czego ci potrzeba?

- Twojej energii życiowej – odpowiedziałem diabeł, mina mu nieco zdrętwiała ale kontynuował – Każdy ma określony czas na tym świecie, nie mogę stworzyć nowego muszę zabrać go od kogoś żeby kto inny dostał. I musi być to dobrowolne. Mogę oczywiście ożywić ich i podtrzymywać ale takie ciała szybko się rozpadają oraz są do niczego. I ktoś byłby na mnie wściekły z tego powodu. Zatem jeśli oddasz mi rok życia to każdy z królików otrzyma pół roku, jak 10 lat to oboje po 5 lat. Rozumiesz? Od ciebie zależy ile chcesz dać.

- Zatem się nie pomyliłam. Czyli jeśli oddam im 20 lat życia dostają po 10?

- Dokładnie tak – odpowiedział rozpromieniony

- Czyli jeśli oddam im po 10 lat mojego życia to będą żyły 10 lat dłużej niż powinny. Mam rację? – zapytała i rzuciła ostre spojrzenie.

- Owszem – Mina diabła znowu wykazała oznaki zdziwienia.

- Widziałeś kiedyś 20 letniego królika? Bo ja nie. Podejrzewam, że jeśli oddam im tyle czasu to wkrótce ich ciała odmawiałby im posłuszeństwa. Przez jakiś czas byłby normalne jednak pewnie potem byłby coraz słabsze, miej się poruszały, przestałyby jeść i pić, futro by im wypadło, dostałyby sterty chorób, ich organizm by się stopniowo wyniszczał. aż w końcu tylko leżały i czekały aż ich czas nienaturalnie dodany zniknie i umrą. Dajesz mi gwarancje ich życia a nie młodości.

- Ale nie musisz im go oddawać aż tyle. Rok lub dwa z pewnością byłby normalne – oznajmił diabeł z grymasem na ustach.

- I to byłby dobrą opcją. Na którą bym się zgodziła. Lecz tego nie zrobię. Dwadzieścia dwa lata spędziłam praktycznie samotnie, mam mało znajomych i specjalnie nie mamy o czym gadać, z rodziną również  nie mogę się dogadać i nie mam nikogo bliskiego. Były one bardzo ważne w moim życiu lecz  muszę dać im odejść. Zrobiły co mogły, dały mi dużo radości i nadziei. Nie mogę całego życia przesiedzieć w pokoju. Uznałam ,że najwyższa pora udać się dalej. Znaleźć prace, poznać jakichś nowych ludzi. Może wcale nie są tacy straszni jak mi się kiedyś wydawało. A teraz żegnaj diable, mam nadzieję,że następne twoje podchwytliwe pomoce spotkają ludzi którzy je będą potrafili dostrzec.

Odmaszerowała i pozostawiła diabła samego z jego myślami.

- A to ci jędza… – wyszeptał z lekkim uśmiechem na twarzy.

***

Odprowadziłam swoją wnuczkę i uściskałam ją na peronie. Wyjeżdża do innego miasta, większego. Znalazła tam pracę, mały pokoik i zacznie studiować wychowanie artystyczne. Mam nadzieję,że się tam odnajdzie i będzie szczęśliwa. Obiecała , że będzie na siebie uważać, pisać i mnie odwiedzać. Ucałowałam ją w czoło i wsiadła do pociągu. Machałam jej a oni mi,  aż jej wagon zniknął za zakrętem. Stałam tam jeszcze parę minut aż usłyszałam za sobą cierpki głos:

- A jednak moje podejrzenia okazały się słuszne. To twoja wnuczka.

Odwróciłam się i ujrzałam młodego, wysokiego przystojnego mężczyznę w garniturze, z laską i czapką na głowie. Jego mina zdradzała poirytowanie.

- Kopę lat stary przyjacielu. Jak się tego domyśliłeś? – oznajmiłam całkiem rozbawiona. Tyle lat przeszło, wspomnienia się budzą.

- Zaraz po tobie jest pierwszą osobą która dojrzała intrygę w mojej pomocy. Do tego przypomina mi ciebie nieco w młodości. Dlaczego ją do mnie przysłałaś, podejrzewam,że wiedziałaś, że jest w stanie mnie przejrzeć więc dlaczego to zrobiłaś? I do tego te króliki… – zapytał już całkiem rozbawiony diabeł.

- Nie wiem o czym mówisz, króliki jak króliki nie były jakieś magiczne – oznajmiła rozbawiona staruszka – Nie poszłaby dalej, smutek przyćmił jej umysł. Owszem wiedziałam że, da sobie z tobą radę. Inaczej nie byłaby moją wnuczką. Lecz potrzebowała impulsu by zacząć myśleć, była pogrążona w smutku i taka by została gdyby nie to doświadczenie. Nie gniewaj się na mnie, uznaj to bardziej za lekcję. Z resztą, tyle ludzi już oszukałeś, że chyba druga porażka ci się należy. Co powiesz na herbatę? Dawno cię nie widziałam a miło by było powspominać i pogadać jak za dawnych lat. Co ty na to?

- Z milą chęcią stara przyjaciółko.

Zabrał starszą kobietę pod ramię i opuścił z nią peron kierując się do jej domu, śnieg już zaczął intensywnie padać, w świetle latarni na pustej ulicy rozciągały się dwa cienie i jedyne co można było usłyszeć to stłumione chichoty i stare opowieści.

 

To koniec mojego pierwszego opowiadania. Inspiracji tutaj jak wspomniałem poprzednio nie ma dużo, moja dobra znajoma powiedziała ,że tu widzi nieco „Alicji w Krainie Czarów”. Mam nadzieję że wam się podobało ! A i szczęśliwego Nowego Roku !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>