Wiedźma Uczuć #1

Nazywam się Amelia Sense. Chciałabym wam opowiedzieć pewną historie z mojego bardzo długiego lecz bardzo emocjonującego życia. Może zacznę od opowiedzenia kim jestem, ułatwi wam to w zrozumieniu wszystkiego. W swoim życiu parałam się zawodem „łącznika” lecz mówiono na mnie Wiedźma Uczuć gdyż moja moc była bardzo duża. Łącznicy byli bardzo pomocni, łagodzili konflikty, zapobiegali zbędnej wojnie i rozlewowi krwi. Przeciętny łącznik w dorosłym wieku jest w stanie połączyć parę osób, na maksymalnie kilkanaście minut i to dwa razy dziennie przy krótkim dystansie. Jest  to niezwykle trudna sztuka, pożera ogromną ilość koncentracji, energii oraz jest niezwykle uciążliwa w nauce oraz codziennym życiu. Czasem moc wychodzi sama z pod kontroli a jak tak się stanie to łącznik zaczyna odbierać wszystkie emocje ludzi którzy są włoku niego, uwierzcie, zdarzyło mi się to parę razy. To uczucie gdy czujesz jednocześnie nienawiść, miłość, radość, rozpacz, gniew, smutek, żal, rozpacz jest nie do opisania i nie polecam nikomu. Po jednym takim ataku zaszyłam się na tydzień w lesie. Mój talent objawił się w wieku pięciu lat,  gdy starsza siostra wróciła do domu cała zapłakana i rzuciła się w ramiona naszej mamy. Płakała bardzo długo i mówiła coś o głupim gnoju i zdradzieckiej szmacie. Zrobiło mi się jej żal więc ją przytuliłam ją i wtedy to się stało. Poczułam ogromny smutek oraz ból .Czułam jakby ktoś mi wyrwał serce z piersi i pozostawił samotną bez nadziei na pomoc. Pustka była ogromna i nie do zniesienia. Łzy mi popłynęły mi samoistnie po policzkach, agonia trwała całe wieki jednakże realnie tylko kilka sekund. Odskoczyłam od mojej siostry jeszcze ze łzami w oczach i ciężko dyszałam. Moja mama również miała łzy w oczach. Poczuła dokładnie to samo co ja. I oto tego dnia dowiedziałam się, że jestem łącznikiem, Dar ten jest z reguły dziedziczny, można się tego go nauczyć jednak nigdy nie będzie na tyle silny jak wrodzony. Mój dar był wrodzony, ponoć moja prababcia posiadała ten talent. Rodzice zapisali mnie na kurs panowania nad nim.  Gdy moja grupa zajęciowa mnie ujrzała była zaskoczona, że taki mały berbeć przyszedł ma zajęcia.Byłam najmłodsza ze wszystkich, większość osób miało piętnaście do około dwudziestu trzech lat.  Z początku mnie lekceważono i traktowano bardzo ulgowo jednak zmieniło się to po paru zajęciach gdy połączyłam zmysły trzech par. Większość miała problemy z odczuciem czyichś emocji dlatego byli zaskoczeni, że już potrafię łączyć innych ludzi. Zrobiłam ponieważ dokuczała mi pewna dziewczyna. Twierdziła, że zmyślam gdy powiedziałam jak udało mi się przez przypadek połączyć zmysły swojej siostry z moimi i mojej mamy to jej pokazałam no i wyszło lepiej niż się spodziewałam. Nauczycielka była ze mnie bardzo zadowolona. Twierdziła że świat potrzebuje takich utalentowanych łączników jak ja. Reszta grupy nie była tego zdania, nie przepadali za mną i nie chcieli ze mną rozmawiać. Chodziłam wtedy jeszcze do prawdziwej szkoły więc na szczęście nie narzekałam na brak znajomych. Kurs ukończyłam w wieku ośmiu lat. Rodzice razem z siostrą wydali z tej okazji przyjęcie na moją cześć. Z czasem zaczęłam dorastać, moje falowane kasztanowe włosy urosły mi do ramion,  oczy z barwy zielonej zmieniły się w barwę fioletową (zmiana koloru obu oczu jest powszechna wśród łączników) cerę miałam blada, wręcz porcelanową. Byłam średniego wzrostu i do tego bardzo szczupła.Przez lata spędzone po kursie do mojej wędrówki użyłam swojej mocy tylko kilka razy, gdy zaszła potrzeba. Nie słuchałam błagań koleżanek które chciały dowiedzieć się czy podobają się jakiemuś chłopakowi oraz innych tego typu próśb. Nauczyłam się na kursie, że zbyt wielka pomoc w takich sprawach może bardzo namieszać w relacjach międzyludzkich. Potrzeba zaszła gdy doszło do wypadku i nigdzie nie można było odnaleźć jednego dziecka, za pomocą magii wyczułam ogromny strach który jak się okazało pochodził z paru przecznic dalej. Dziecko nic nie było, samo wyszło samo z samochodu i uciekło całe przestraszone.Moja moc pomogła mi też poznać się na ludziach, wiedziałam kto mnie lubi a kto nie dlatego oszczędziłam sobie wielu przykrości w życiu z powodu nielojalnych przyjaciół  Po ukończeniu szkoły ,opuściłam rodzinny dom aby udać się w długą wędrówkę aby wspomagać innych ludzi. Przemieszczałam się tak z wsi do wsi, z miasta do miasta i zostawałam tam na tyle długo ile było trzeba. Co jakiś czas wracałam do domu aby spędzić czas z rodziną. Lecz pewnej nocy wszystko się zmieniło.  Miałam wtedy dwadzieścia cztery lata. Po długiej i męczącej wędrówki z małej wsi dotarłam do wielkiego miasta. Przyjął mnie pewien bogaty kupiec, był bardzo zadowolony z mojej obecności. Przedstawił mnie swojej żonie oraz swojego syna. Dwudziestoletniego Mirana. Był wysokim szczupłym krótkowłosym blondynem o bladej karnacji i niebieskich oczach. Na swój sposób był przystojny i biła od niego dobra energia. Uśmiechnął się do mnie ciepło. Następnie służba zaprowadziła mnie do mojego pokoju gościnnego. Ledwo się umyłam  i założyłam na siebie koszulce nocną. Położyłam się do łózka jednak nie było dane mi zasnąć tej nocy. Ktoś zapukał do mich drzwi. Nie miałam ochoty wstawać jednak ów osoba nie dała za wygraną. Wstałam i otworzyłam drzwi, moim oczom ukazał się Miran.

- Przepraszam łączniczko Amelio ,że zawracam ci głowę o tej późnej godzinie ale musisz mi pomóc.

Nie trzeba było być łącznikiem by poznać ,że sprawa była niezwykle poważna. Wpuściłam go do siebie i zapytałam w czym rzecz.

- Czekałem na twoje przebycie od bardzo dawna, słyszałem wiele dobrych opinii na temat twoich czynów oraz wielkiej mocy. Pytałem i prosiłem o pomoc innych łączników jednak albo mieli za mało mocy by mi pomóc lub nie mieli ochoty. Jestem zrozpaczony, jeśli ty mi nie pomożesz to nie wiem kto będzie w stanie, męczy mnie to od niezwykle dawna i nie chcę tego dłużej znosić. Otóż zakochałem się w…

Spojrzał na mnie ze łzami w oczach, wpuścił i wypuścił powietrze kilkukrotnie i w końcu wydusił to z siebie.

.. w pewnym mężczyźnie.

 

Ostatnio w moim życiu zauważyłem epidemię złamanych serc wśród znajomych. Zrodziło to pomysł na to opowiadanie, rozłożę je na parę części. Ogólnie trochę inspirowałem się anime  Fairy Tail, była taka postać bodajże Merdy i jej magia nazywała się „Magulity Sense.” Jednak to tylko inspiracja która uświadomiła mi o zastosowaniu magii w taki sposób ale ja mam to zamiar przedstawić i opisać całkiem inaczej. Dedykuję to opowiadanie wszystkim moim znajomym którzy mają złamane serca. Sesja jeszcze trwa, ale następny rozdział napisze za tydzień.

https://www.youtube.com/watch?v=rGp8bh7JUYc

2 comments on “Wiedźma Uczuć #1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>