Wiedźma Uczuć #4

- I jak ci poszło?
Byłam ciekawa jego opinii. Rozmawiał z nim więc może chociaż na podstawie jego wypowiedzi coś uda mi się ustalić.

- Fantastycznie ! Powiedziałem mu wszystko co chciałem, denerwowałem się ale jednak udało mi się. Powiedział ,że się nad tym zastanowi i w najbliższym czasie da mi swoją odpowiedź.

- Naprawdę? Całkiem możliwe ,że coś z tego będzie. Skoro się zastanawia to znaczy ,że coś jest na rzeczy.

- Dokładnie tak ! A tobie jak poszło? Co czuł?

Nie wiedziałam co mu powiedzieć. Nie znam zamiarów jego ukochanego ale też nie mogę powiedzieć ,że wszystko jest ok. Jeśli to się źle skończy to Miran znowu będzie cierpiał z powodu mojego kłamstwa. Pozostaję tylko być szczerym.

- Nie czułam jego uczuć. Był dla mnie jedną wielką pustką.

Miran szeroko otworzył oczy i stał tak krótką chwilę wpatrując się we mnie.

- Jak to możliwe?! Ponoć masz ogromny talent. Skoro ty nie wiesz co on czuję to kto może się dowiedzieć? Jakim cudem tego nie czujesz?

Zagryzłam wargę. Powiedziałam mu o Nienaruszalnych, słuchał cały czas uważnie. Nie przerwał mi ani razu, jak skończyłam to wpatrywał się zamyślony w krawężnik aż powiedział :

- Ewakuacja tak wielkiego miasta będzie niesamowicie trudna i powolna. Na pewno przyda ci się moja pomoc. Ale jak masz zamiar dowieść ,że jego zamiary są złe?

Nie spodziewałam się tego. Nikt nigdy nie pomagał mi w mojej pracy. Pozna noclegiem który który był różny jak i pożywienie musiałam sobie nie raz sama radzić.

- Nie mam pojęcia. Mogę go zapytać ale nie wyczuje jego emocji więc się nie dowiem czy to prawda czy kłamstwo. Pomyśle i dam ci znać, a tym czasem wracajmy. Niedługo twój ojciec będzie mnie potrzebował.

Resztę dnia spędziłam z ojcem Mirana. Łączyłam go z nowymi wspólnikami i pracownikami by sprawdzić czy ich odczucia względem planów rozwoju firmy się zgadzają oraz czy nie mają wobec niego złych zamiarów. Na szczęście nie wyczułam żadnych negatywnych emocji, dobrze jest wiedzieć ,że jednak moje umiejętności nie zawsze zawodzą.

Gdy wracałam do swojego pokoju usłyszałam głośny krzyk. Dostałam praktycznie zawału. Pobiegłam w kierunku hałasu, kierowałam się w stornę ogromnej eksplozji emocji, bardzo wymieszanych.Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Mirana obejmującego pewnego mężczyznę. Miał łzy w oczach. Czułam ,że jest szczęśliwy. Dostrzegłam ,że ten mężczyzna to Nienaruszalny. Moje serce zamarło. Miran dostrzegł ,że stoję w drzwiach. Podbiegł do mnie i mnie uściskał.

- Powiedział tak ! To najcudowniejsze w moim życiu tak !

Zalała mnie fala radości, ulgi, szczęścia. Więc zapomniał kim on jest… Nie mogę być zła. Pomimo takiej bzdury jakiej dokonał dawno temu jego psychika katowała go bardzo długo a teraz doznał uczucia ulgi.

- Miranie masz w zwyczaju obejmować tak każdego? Jeśli tak to widzę ,że mam konkurentkę.

Podszedł do Mirana i go złapał w pasie.

- Witaj, nazywa się Clar.

- Miło cię poznać Clarze. Ja jestem…

- Ta słynna łącznika Amelia?

Otworzyłam szeroko oczy z Miranem. Skąd on o mnie wiedział?!

- Przecież wiesz, że jestem Nienaruszalny. Łączników wyczuwam na wiele kilometrów w czując kogoś o twoich umiejętnościach nie trudno nie zauważyć. Zza tego drzewa wystawała góra.

On jest w stanie wyczuwać łączników?! Nigdy o tym nie słyszałam. Nie miałam tego na zajęciach. Z takimi umiejętnościami może zakłócić naszą pracę, ludzie sięgają naszych rad a Clar może z dalekiej odległości napawać na nas fałszywymi emocjami i pod ich wpływem będziemy mówić to czego nie chcemy a ludzie będą się tym kierować. Starczy ,że łącznik króla zostanie tak zmanipulowany i wojna domowa gwarantowana. Ewakuacja nic nie da. Lecz pierw muszę się przekonać czego on chcę.

- Owszem wiem o tym. I zatem jakie masz zamiary wobec mnie i Mirana?

Clar się zaśmiał.

- Spokojnie moja droga. To czego cię uczono w szkole mnie nie dotyczy. Mój dziadek owszem był bardzo złym człowiekiem i jego moc była wykorzystywana do złych celów przez niego samego. Odziedziczyłem jego talent jednakże on łączników nie wyczuwa więc można powiedzieć ,że moja moc jest większa. Ja chcę tylko mieć trochę zabawy.

- Demon Żalu Alzac to twój dziadek?

Doznałam kolejnego zawału mentalnego.

- Czy to ten okropny człowiek który dokonał wiele złego Amelio?

- Owszem. Clarze, co masz na myśli mówiąc ,że chcesz trochę zabawy?

Uśmiechnął się szyderczo.

- To.

Poczułam żal. Ogromny żal, smutek i bezsilność mnie napływały. Padłam na kolana i łzy same leciały mi po policzkach i kapały na posadzkę. Podparłam się rękami bo czułam jak opuszcza mnie radość z życia, nawet zaskoczenie nagłymi informacjami, czułam jak dziura w moim sercu rośnie. Spojrzałam na niego i widziałam cały czas ten sam szyderczy uśmiech. Miran jednak nie wyglądał na zadowolonego.

- Co ty wyprawiasz? Czemu Amelia płaczę?

- Och Miranie nie bądź taki surowy. Bardzo lubię bawić się z łącznikami, jeden z nich dawno temu skrzywdził moją matkę podsyłając jej fałszywe emocje. Niech wiedzą ,że ich moc nie daje im prawa do bawienia się innymi, Amelia będzie doskonałym przykładem. Potężny łącznik pokonany przeze mnie na pewno pokaże całej reszcie jak mają się zachowywać by nie skończyć jak ona.

Miran wyrwał się z jego uścisku i podbiegł do mnie. Próbował mnie podnieść, ruszyć mną ale napływ złych emocji wzrósł i tylko łokcie dzieliły mnie od tego by paść na ziemię w żalu.

- Przestań ! Nie krzywdź jej, ona nic złego nie zrobiła.

- Zamknij się. Potrzebowałem tylko ciebie do tego by się do niej łatwo dostać. Gdybym dzisiaj rano powiedział ci, że masz spadać bo nie mam w zwyczaju zadawać się z żałosnymi jednostkami to byś tylko uciekł z płaczem i nie miał bym okazji by ją dopaść. Dostanie się tutaj z twoją przychylnością jest znacznie prostsze i nie muszę niewinnym strażnikom mieszać w głowach. Z resztą mam już kogoś , mój facet nie byłby zadowolony jakby dowiedział się,że utrzymuje kontakt z innym i do tego mu się podobam. Zabawnie było patrzeć na to jak się męczysz, z powodu takiej błahostki cierpiałeś takie katusze jakbyś naprawdę miał złamane serce.

Poczułam jak Miran został przebity włócznią. Włócznią rozczarowania. Więcej smutku sprawiło ,że w mojej głowie nawróciły najbardziej przykre wspomnienia. Smutek siostry, śmierć babci, kłótnie rodziców gdy byłam mała, utrata przyjaciół gdy odmawiałam im na proste zachcianki, samobójstwa ludzi gdy dowiadywali się prawdy o uczuciach innych wobec nich a teraz doszedł do tego Miran. Płakał razem ze mną, nie miał siły tak jak ja. Chciał umrzeć tak jak ja.

- Jaki to nędzny widok, szkoda ,że Ali nie może tego widzieć. Ale to mi nie starczy. Ludzie muszą widzieć jak wielka łączniczka Amelia zostaje pokonana. Jak płacze, jak bardzo przy mnie jest słaba.

Podniósł mnie. Nie miałam się siły opierać. Nawet jego dotyk nie sprawił,że poczułam cokolwiek. Przechyliłam głowę obok i ujrzałam Mirana. Jego świat się rozpadł. Przez rok miał nadzieje ,że uda mu się z nim coś stworzyć. W swojej głowie układał wydarzenia, wymyślał je , tworzył sztuczne wspomnienia z Clarem, w których byli razem szczęśliwi. Może ktoś by pomyślał, że to żałosne i dziecinne ale ja znałam cenę uczuć. Nie miałam nic do stracenia. Wyszarpałam się z ramion Clara. Padłam na kolana, byłam wyczerpana ale wiedziałam co muszę zrobić. Chwyciłam za rękę Mirana, potem złapałam Clara. Stał spokojnie i mi się przypatrywał. Zamknęłam oczy. Wyczułam w Miranie jego emocje, były jak czarna dziua wijąca się w miejscu gdzie jest jego serce, rozrastająca się. U Mirana nic nie czułam. Chwyciłam emocję Mirana, przeprowadziłam przeze mnie i natrafiłam na barierę. A więc i to nie skutkuję, poczułam zawód…

Clar zaśmiał się na caly dom.

- Ty głupia dziewucho ! Nie rozumiesz ,że mi nie dasz rady? Nie masz takiej mocy. Nie jesteś w stanie sprawić bym poczuł to co tamten błazen.

Iskra determinacji i złości się we mnie zatliła. W czarnej pustce pojawiła się iskra i ona nie pozwoliła mi rezygnować. Jeszcze raz próbowałam przenieść emocje jednak znowu natrafiłam na barierę. Próbowałam jeszcze raz i jeszcze raz ale nic to nie dawało. Wpadłam na pomysł. Jeszcze raz przeprowadziłam emocje Mirana przeze mnie i je wzmocniłam swoją iskrą. Jednak znowu natrafiłam na barierę, silniejszą. Chwila. Silniejszą?! Clar się bronił ! Otworzyłam oczy, spojrzał na mnie swoim szyderczym uśmiechem jednak wiedziałam ,że on się broni. Teraz i ja się szyderczo uśmiechnęłam. Iskra zmieniła się w wielki żar który stłumił smutek pobrany od kogoś innego i mi przekazany. Jeszcze raz chwyciłam cały smutek Mirana jaki udało mi się zebrać, przeprowadziłam do siebie i wzmocniłam swoimi żarem determinacji i skierowałam w Mirana, jego bariera się zachwiała się ale szybko została wzmocniona jednak ja nie przestawałam napierać , jego bariera rosła a ja ciągle napierałam, nie mogę pozwolić by wygrał nie pozwolę na to ! Zranił mojego przyjaciela ! Zrodził się we mnie gniew, użyłam go do wzmocnienia przepływu i moc emocji. Czułam jak Clar próbuje wyrwać swoją rekę jednak trzymałam go w żelaznym uścisku. Nie tym razem. Zebrałam całą moc jaką mam, wszystkie emocje Mirana i moje jeszcze raz i natarłam nimi jak Clara. Jego mentalna bariera pękała, nie miał już mocy by ją wzmocnić, czułam jego strach, zaskoczenie aż w końcu jego tarcza się roztrzaskała. Poczułam jak emocje do niego napływają a on pada na kolana i chwyta się za głowie. Nic już więcej nie zobaczyłam bo padał z wyczerpania na podłogę z uśmiecham na twarzy.

To chyba najdłuższy rozdział jaki napisałem ale to w sumie dobrze. Za długie przerwy robię. Został mi tylko jeden do napisania, taka przyjemna końcówka :D Pojawi się za kilka dni ! Wtedy tam napiszę wszystko na temat tego opowiadania

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>