Biały Sen #6

Iris odczuwała ogromny ból w głowie. Ledwo mogła się skupić na tym co się dzieje.

„Przegrałam…” jej oczy się zeszkliły, z oczu popłynęła łza i zamarzła. Była ranna i wyczerpana fizycznie, do tego była a krytycznej sytuacji. Nawet jak wykona jakiś ruch to i tak będzie o wolna..

„Iris jest pewien sposób…ale bardzo ryzykowny”

„Jaki?” – nie miała specjalnie wyboru… woli przeżyć tą walkę, z osądem Bogów się nie zgadza i nie ma zamiaru godzić.

„Uwolnij wszystko co masz, całą moc, rozprowadź po organizmie. Jednak ma to swoje konsekwencje. Możesz utracić nad sobą kontrolę i stworzysz istny kataklizm… Twoje dobro lub dobro innych. Jednak jest pewien plus, przez krótki czas mogę cię kontrolować ale potem już moja ingerencja zmieni się w twoją siłę sprawczą”

Iris nie miała czasu by myśleć. Natychmiast uwolniła się brzemienia które na niej spoczywało. Poczuła ogromną falę ulgi z której się z niej wydobyła, oraz moc którą jej przepełnia, poczuła radość i nadzieje ,że jednak zwycięży. Z taką mocą… mogę naprawdę wszystko. Zauważyła ,że ból zniknął jej włosy zmieniły kolor na biały i się przedłużyły. Do tego na czole wyrósł jej biały płatek śniegu a oczodoły zrobiły się niebieskie.Po uwolnieniu mocy świat wokół niej zaczął zamarzać, wszędzie wiał śnieg, wszystko zamarzało.

„Spokojnie Iris, to na niewielkim obszarze, nikt nie ucierpi”

- Ten poziom magicznej mocy… – odezwał się Memrik

- … on przeczy wszelkiej logice – dokończyła Serafina.

Cała trójka stała przerażona, przerażał ich widok który widzieli przed sobą. Drobną dziewczynę której moc ich przytłaczała niemiłosiernie.

- Może tego wam nigdy nie mówiłam – zwróciła się do nich Iris. – ALE JA ZAMROŻĘ WSZYSTKO! – mówią tą, tupnęła lekko nogą w ziemię, lód pokrył tarczę zegara i się roztrzaskała. Artefakt został zniszczony.

- Nie mamy wyboru… – cała trója również wypuściła swoje limity. Na ich ciałach pokazały się wszędzie tatuaże w kształcie linii oraz z ich ciała wychodziła jasna poświata. Ich złączona moc była niewyobrażalna. Iris się przeraziła…

” Czy my…?”

„Spokojnie.”

Memrik pojawił się przed nią, gołą pięścią celował w twarz Iris. Nie poczuła zaskoczenia. Stworzyła w myslach lodową tarcze która przyjęła cios bez problemu, do tego wypuściła kolce z tarczy. Memrik odskoczył lecz był za wolny, jego ramię zostało zranione i ściekała z niego krew. Serafina pojawiła się za Iris, była nad nią i celowała nogą w jej głowę:

ZEŻRYJ TO ! – krzyknęła Serafina – gdy jej noga trafiła celu nastąpiła ogromna eksplozja, roztrzaskała skorupie ziemi, wszędzie leciały kawałki kamieni oraz piach.

- Masz ją? – zapytał Memrik?

Serafina lekko się uśmiechnęła się i spojrzała na swoją zdobycz. Martwą Iris. Jednak nie tak do końca. Otóż Martwa Iris się roztrzaskała. Była lodową podróbką.

- Co mam takiego zeżreć? – Serafina odwróciła się , dostrzegła tylko błysk i została rozcięta na udzie i brzuchu. Krzyknęła z bólu i odskoczyła jak najdalej mogła. Spojrzała na Iris. Na nadgarstkach wytworzyła ostre długie lodowe ostrza lekko sierpowate. Nagle włócznia wydobyła z pod ziemi tuż nad Iris, wykonała tył zwrot. Z dziury wyskoczył Kingred i końcem włóczni wycelował w Iris, wydłużyła się natychmiast. Iris jednak złapała ją gołą dłonią i roztrzaskała.

” Oto moc którą posiadasz. Żaden atak cię nie sięga a twoje zadają ogromne obrażenia. Jednak ich pełna moc nie wzmacnia ich wartości bojowej zbyt wysoko. Są niewiele lepsi, ich pełna moc wzmacnia ich regenerację jak pewnie zauważyłaś. Memrik już rany nie posiada a Serafina prawie się zagoiła”

„To żaden problem. Szybko to skończę, zaczynam odczuwać pewien dyskomfort.”

- Nie mamy wyboru Kingredzie… – powiedziała Serafina.

- Milczeć ! TO JEST OSTATECZNOŚĆ ! MOŻEMY TEGO UŻYĆ DOPIERO JAK WSZYSTKO INNE ZAWIEDZIE! – ryknął Kingred

- Ona zamroziła i roztrzaskała włócznię Empiry, tę którą rozcina magię i skały ! TO JUŻ OSTATECZNOŚĆ !

- Jest jeszcze coś ! Jak to zawiedzie to nie mamy wyboru ! Do roboty !

Kingred zaszedł Iris z lewej a Memrik z prawej, wyłonili zwoje z pasa , otworzyli je i wyleciały z nich czarne łańcuchy które spętały Iris. Pojawiło się pełno kłódek wokół nich. Nie mogła się poruszyć. Serafina natomiast doskoczyła najwyższego szczytu drzewa, wyjeła sztylet z pochwy, wyszeptała parę słów i nagle sztylet zaczął się powielać. Po sekundach w Iris było wycelowane około setki sztyletów.

- Poddaj się ! – Oświadczyła triumfalnie Serafina – Łańcuchy cię spętały, nie masz zdolności używania magii a jeśli zaczniesz się opierać te sztylety przedziurawią cię z każdej możliwej strony !

” Iris coś tu jest nie tak ! Wycofaj się !

” Sama to załatwię ,spokojnie !”

” Głupia ! Dlaczego zamiast cię od razu zabić każe ci się poddać?!” Zabicie cię nie było rozkazem?!”

Iris już nie słuchała.

- Chyba wam to mówiłam ale się powtórzę. Ja zamrożę wszystko.

Nagle wokół niej pojawiać się zaczęły lodowe sztylety, jeden po jednym. Z każdym kolejnym rosło przerażenie na twarzy przeciwników. Natomiast łańcuchy zaczęły zamarzać. Kingred i Memrik natychmiast je wypuścili, bo prawie sami by przez nie zamarli. Upadły na ziemie i się roztrzaskały.

- Wydaje mi się ,że mamy podobną liczbę sztyletów Serafino? Sprawdzimy które są lepsze?!

- Śmiesz podważać moc artefaktów ?!

Cisnęła w Iris wszystkimi sztyletami jakimi miała, Iris również wycelowała swoje, na niebie pojawiało się pełno odgłosów tłuczonego lodu, brzdęku metali, setki ostrzy , sztyletów zderzyło się ze sobą i z nieba leciały tylko kawałki lodu i metalu. Gdy już wszystkie sztylety zostały zużyte, serafina opadła z drzewa. Memerik ją złapał w locie. Miała wiele ciętych ran które powoli się goiły.

- Ta suka… – syknął Memrik

- Kingredzie – wyszeptała Serafina – Nie mamy wyjścia, skoro to nie zadziałało to nic nie zadziała. Artefakty które rozcinają magię nic nie dają, blokady też nie, jej moc nie daje się ograniczać , nasza siła i szybkość jest łatwa w blokowaniu i przewidywalna. Bladego nie mam pojęcia jak ona to robi…

- Przygotujcie się – powiedział Kingred.
***

” Iris powiem ci ,że zamrażanie czasu na takim terenie to naprawdę coś i kontrola lodowych odłamków i wzmacnianie ich swoja mocą by było mocniejsze od przeciwnika to nie lada wyczyn, jedno twoje ostrze strąciła kilka jej a reszta ją poraniły i do tego zostawiły ślady twojej magii które spowolniły jej regenerację ale czuję, że tracimy powoli kontrole. Szykują swoją niespodziankę !

„Jestem gotowa”

Każdy z zabójców magów wyjął stary pergamin zza swojego pasa. Starannie rozwinął. Zaczęło się wydobywać z niego światło , które przerodziło się z jasny przejrzysty piasek które na ich dłoniach zaczął się układać w kształty. Po chwili każde z nich dzierżyło w dłoni pewien instrument który kolor i strukturę miał jak tamten piasek. Tylko kształt się zmienił. Serafina trzymała harfę, Kingred postawił organy a Memrik długą trąbe.

- Droga Iris, sam nie wierzę że to mówię, sam fakt że musimy używać tego wobec ciebie jest dla nas upokarzający ale nie dałaś nam wyboru. Przedstawiamy ci „Anielskie Instrumenty” – odezwał się z goryczą Memrik.

„Anielskie Instrumenty? Co to?”

„Zabrzmi to ironicznie Iris… ale nie wiem czy damy radę… Widzisz… pomimo tej nazwy która kojarzy się z dobrem to jedne z najbardziej diabolicznych i złowrogich magicznych narzędzi jakie kiedykolwiek powstały. Każdy instrument ma inne właściwości, jego działania przekraczają wszelkie możliwe granice. Jednak używanie ich jest zakazane, z dwóch powodów. Po pierwsze to nie są narzędzia ludzi, tylko aniołów. Pożerają niesamowitą ilość magicznej energii, używanie ich długo prowadzi do wycieńczenia a nawet śmierci. Po drugie im częściej ich używasz tym bardziej tracisz człowieczeństwo, ale nie stajesz się aniołem… o nie… anioły są znacznie bardziej diaboliczne i nikomu bym tego nie życzył, lepiej umrzeć niż stać się nimi. Stajesz się po prostu pusta agresywną skorupą.”

„Jakie działania?”

” Zaraz się dowiemy”

Memrick zaczerpnął głęboko powietrza, i zagrał na instrumencie, fala dźwięku zwaliła Iris z ruch, nic nie słyszała na dodatek jej oczy zaczęła szwankować , wszystko dla niej było zamazane i się trzęsło, ledwo wyczuwała ,że jest na ziemi, natychmiast otoczyła się lodową twarda skorupą oraz bardzo grubą i przemarznięta.

” Co to było?! ” – zapytała ciężko dysząc Iris. Nadal słyszała dźwięk jednak już wszystko nie było zamglone oraz wyczuwała grunt dłońmi.

„Anielska trąba… Kiedyś oznaczała nadejście czegoś wielkiego. Jako broń odbiera ludziom możliwość korzystania z zmysłów. Prawie ci wyłączył wszystkie, zmysł słuchu – dlatego straciłaś równowagę, zmysł wzroku – nic nie widziałaś , nawet nie wiesz w co celować oraz zmysł dotyku, nie wiedziałaś czy leżysz, spadasz…”

„Boje się pomyśleć…”

Nie dokończyła gdyż dotarł do niej przerażający , dźwięk, roztrzaskał jej lodową skorupę, gdy do niej dotarł zawyła z bólu i padła, nie mogła się ruszać, czuła jak cała pękać w wszak jak miałaby się zaraz rozsypać.

” Anielskie organy. Ich dźwięk rozkrusza wszystko co stoi na ich drodze jeśli chodzi o coś co jest potencjalnie martwe.. żywe istoty torturuje, dźwięk powoduje powolne pękanie kości, rozrywanie stawów, więzadeł, mięśni.. wewnętrzne krwotoki”

Iris splunęła krwią na ziemię.

” MASZ ZAMIAR PIEPRZYĆ CZY MI POWIESZ CO ZROBIĆ CZY PATRZEĆ JAK MNIE TORTURUJĄ?!”

„Wybacz ! ŚNIEŻYCY NIE ROZKURZY A ZATAMUJE DŹWIĘK”

Natychmiast stworzyła śnieżyce wokół Kingreda. Dźwięk zaczął się przemierzać w innych kierunkach, już jej nie szkodził. Ledwo złapała oddech a poczuła kojący dźwięk harfy…

„Natomiast harfa jest według mnie najgorsza. Powoduje halucynacje największych pragnień, wszystko czego chcesz pojawi się przed tobą a tymczasem przeciwnicy mogą cie torturować, jak się z tego wybudzisz już nigdy nie będziesz taka sama…oraz leczy wszystkie rany użytkownika oraz tych których chce. Serafina jednak nie zna najmroczniejszej mocy harfy… Bo jest jeszcze człowiekiem”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>